ja jestem chrześcijaninem, ale nie chodze do koscioła, nie modle sie. wierze na swój sposób... wiem że jest ktoś lub coś co nas stworzyło, niekoniecznie musi być to dla mnie facet z brodą, długimi włosami i poprzebijanymi rękami i nogami. może tak jest ale kto to udowodni?
pozdro
ja jestem chrześcijaninem, ale nie chodze do koscioła, nie modle sie. wierze na swój sposób... wiem że jest ktoś lub coś co nas stworzyło, niekoniecznie musi być to dla mnie facet z brodą, długimi włosami i poprzebijanymi rękami i nogami. może tak jest ale kto to udowodni?
pozdro
też tak do końca nie wierze gdyby miało tak być to chyba bóg zesłał by nam teraz jakiś znak czy coś. A tak to skąd mamy wiedzieć że nasza wiara jest dobra a powiedzy żydów nie
Nie o to chyba chodzi żeby cokolwiek udowadniac. Wiara polega na przyjeciu wlasnie w to, co tajemnicze...
Zreszta gdyby wszystko bylo potwierdzone(tak naukowo) to czy chrzescijanstwo mialaby sens? Przyjmujesz do wiadomosci, że jest jak jest i koniec. I co by sie wtedy stalo..?
ja jestem chrześcijaninem, ale nie chodze do koscioła, nie modle sie. wierze na swój sposób... wiem że jest ktoś lub coś co nas stworzyło, niekoniecznie musi być to dla mnie facet z brodą, długimi włosami i poprzebijanymi rękami i nogami
Nie wierzysz w to, więc NIE JESTEŚ chrześcijaninem. To chyba proste?
_________________ [b][i]Każdego dnia się rodzę, wstając ze swego grobu
Goniąc za szczęściem gubimy własny rozum
Ciężkie powietrze nie da spokojnie spać
Żyjemy, umieramy i tak każdego dnia[/b][/i]
wierze w siebie, w to co robie...
jesli w cos mocno wierze-spelnia sie... trzeba umiec wierzyc. w biblii jest napisane:
"Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: «Podnieś się i rzuć w morze», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie."
Biblia opisuje przypadki cudownych uzdrowień, o których Jezus mówi: "Twoja wiara cię uleczyła"
poem sometimes, "facet z brodą, długimi włosami i poprzebijanymi rękami i nogami" to postać, którą przybrał Jezus na Ziemi... nie wiadomo jak wygląda naprawde...
Jestem wierzący i sie tego nie wstydze Wierze bo tak mie nauczono.
Chodze co niedziele do kościoła, spowiadam sie, modle się I moje dzieci też tego naucze.
poem sometimes, "facet z brodą, długimi włosami i poprzebijanymi rękami i nogami" to postać, którą przybrał Jezus na Ziemi... nie wiadomo jak wygląda naprawde...
Setritus napisał, że jest chrześcijaninem. Jeśli tak, to wierzy właśnie w takiego Chrystusa, jak jego "współwyznawcy". A jak wygląda to mnie nie pytaj :p
_________________ [b][i]Każdego dnia się rodzę, wstając ze swego grobu
Goniąc za szczęściem gubimy własny rozum
Ciężkie powietrze nie da spokojnie spać
Żyjemy, umieramy i tak każdego dnia[/b][/i]
Jestem wierzący i sie tego nie wstydze Wierze bo tak mnie nauczono.
Chodze co niedziele do kościoła, spowiadam sie, modle się I moje dzieci też tego naucze.
w 100% sie z Tobą zgadzam. u mnie jest dokładnie tak samo.. wiara została wyniesiona z domu!
_________________ "Największe szczęście w życiu to pewność, że jesteśmy kochani ze względu na nas samych, albo raczej pomimo nas samych."
wiem że jest ktoś lub coś co nas stworzyło, niekoniecznie musi być to dla mnie facet z brodą, długimi włosami i poprzebijanymi rękami i nogami. może tak jest ale kto to udowodni?
Setritus napisał/a:
ja jestem chrześcijaninem
W takim razie nie jesteś chrześcijaninem.
Setritus napisał/a:
no właśnie jakby bóg istniał to teraz na moim biurku stałaby krata żubrówki, a nie stoi...
Nie chodzi o to, żeby Bóg dał komukolwiek jakiś znak. Jeśli byś wierzył, to widziałbyś ich pełno na ziemi. Ale nie wierzysz, a tylko jesteś materialistą. Chodzi Ci o 'dowody' w postaci rzeczy materialnych, których akurat Ci brakuje. To nie jest postawa godna chrześcijanina.
Jak Bóg się objawiał w przeszłości, to wysyłał Anioła do człowieka, a nie żubrówkę.
tango napisał/a:
Jeśli wierzycie, to czemu?
Nie ma czegoś takiego, jak 'wiara za coś', albo coś takiego.
Wierzy się bezinteresownie, bo tak Cię nauczono w dzieciństwie, a Ty dodatkowo musisz się z tym zgadzać. Jeśli wierzysz, bo Ci rodzice każą, a nie dlatego, że jesteś przekonany o Jego istnieniu, to tak naprawdę nie jest wcale żadna wiara. Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że jestem ateistką.
Wierzę w Jedynego Boga od zawsze, choć tak naprawdę od niedawna zdaję sobie sprawę z Jego ogromności. Dla mnie nie istnieje nic, poza Trójcą Świętą.
Często czytuję Biblię, modlę się wieczorem, noszę na palcu mały różaniec. I wcale nie uważam, że to jest dziwne, czy coś. Zdaję sobie sprawę z tego, że młodzież w moim wieku tak nie robi. Ale co mnie to obchodzi? Widocznie nie wierzy tak, jak ja.
Wiara, to niesamowita więź między człowiekiem a Bogiem. Trzeba się naprawdę bardzo napracować, żeby ona trwała ciagle, nieprzerwalnie. A wiadomo, że ludzie grzeszą.
Ale w wierze najpiekniejsze jest to, że nawet, jeśli człowiek popełni błąd, to Bóg wybaczy.
_________________ [color=#000000]W tym cho[/color][color=#666464]robliwie zdro[/color][color=#969595]wym świecie ży[/color][color=#AAA6A6]ć jak najw[/color][color=#C6C6C6]iekszą s[/color][color=#CFCFCF]chizą...[/color]
[img]http://img383.imageshack.us/img383/6853/1501434148401879c336egp2.gif[/img]
Dla mnie do niedawna wiara nie istniała. Bóg był bo tak mówił ksiądz i babcia, ja jednak na to bimbałam.
Jednak w moim zyciu od pewnego czasu zaczelo się coś zmieniać. Zrozumiałam że jest Bóg, że to jemu wszystko zawdzieczam, że modlitwa może pomóc.
Chodziłam do kościoła z pzymucu, teraz nie mam z tym żadnego problemu, chodzę bo naprawdę tego chcę i czuję, że mi to pomaga.
Czy jestem chrzescijaninem? Chyba nie do końca. Nie zgadzam się z większością poglądów chrześcijańskich, uważam, że ofiara to praktycznie pensja dla księży. Jednak wierze w Boga. On daje mi siłę.
_________________ Tak, dzisiaj dobrze wiem,
że jestem
na pograniczu światła i cienia,
gdzie abstrakt zlewa się z konkretem,
krzyk zamiera w ciszę,
a śmierć przedłuża życie...
Wierzę, ale nie dlatego, że powinnam, bo rodzice mnie tak wychowali. Wierze, bo to daje mi siłę, nadzieję na lepsze jutro, chęć być lepszą. Nie oczekuje od Boga cudów, jakiejś pomocy, biorę życie w swoje ręce i postępuje z nim według swoich zasad i jednocześnie zasad, które wpoili mi rodzice, które są przedstawione przez katechizm. Szczerze wam powiem, że wątpię w księży. Do kościoła nie idę, aby posłuchać nudnego kazania, bardzo często o polityce, ale po to by się wyciszyć, pomodlić, zastanowić się nad własnym życiem, nad jego sensem.
_________________ [color=#C7B59D]Gdy nadwrażliwość jest jak[/color] [b][color=#825341]bilet [/color][/b][color=#C7B59D]w jedną stronę stąd.[/color]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum