Wysłany: Nie 07 Paź, 2007 09:11 Czy to coś złego???
do kościoła . oczywiście chodzę bo moi starzy nie rozumieją pojęcia "wierzący niepraktykujący" ale to chyba mija się z celem takie wierzenie "na sił" ??? :/ :/ :/ :/
Nie ma czegoś takiego, jak "wierzący nieprkatykujący" - to slogan wymślony, żeby można sobie usprawiedliwiać swoje lenistwo.
Albo wierzysz i chodzisz do kościoła, bo w końcu Biblii słuchasz, albo nie chodzisz i wierzącą nie jesteś. Proste.
I po drugie - rodzice, nie "starzy".
_________________ "Z dokładnością atomowej sekundy globalnej
wyruszyliśmy ratować świat
podejmując się niewykonalnej sprawy
porzuciliśmy rodzinny kraj (...)"
Chodzenie do kościoła, mimo, że się nie czuje takiej potrzeby, zasadniczo nie jest niczym złym. To ewentualnie może być dla ciebie strata czasu, ale jeśli się nudzisz w niedziele, to idź, może kazanie będzie ciekawe. Ja chodze na mszę głównie ze wzgledu na kazanie, bo ono może wpłynąć na moje życie bardziej od patrzenia, jak ksiądz podnosi opłatek i modli się cos pod nosem.
ja tez nie chodze do kościoła juz chyba od kilku miesięcy :P tez mnie nie ciągnie :P
ale to jest moja sprawa :P zawsze mi to starsza powtarza ze każdy bedzie za siebie odpowiadać :P
_________________ "Z dokładnością atomowej sekundy globalnej
wyruszyliśmy ratować świat
podejmując się niewykonalnej sprawy
porzuciliśmy rodzinny kraj (...)"
Od jakiegoś czasu mam ten sam problem jak SweetKitten14.
Tyle tylko, że ja WIERZĘ. Te wszystkie objawienia, stygmaty, uzdrowienia w końcu o czymś świadczą.
Mimo tego nie czuję potrzeby bycia ma mszy.
Do kościoła chodzę tylko dlatego, żeby rodzinka się nie kłóciła.
(i cieszę się, że bierzmowanie miałam w zeszłym roku, bo nie wiem, co by było).
Ostatnio nawet zaczęła mnie irytować religia jako przedmiot.
Uczę się tylko dlatego, że teraz zalicza się do średniej.
Nie wiem co o tym myśleć.
_________________ "In my field of paper flowers
And candy clouds of lullaby
I lie inside myself for hours
And watch my purple sky fly over me"
wero, ja wierzę ale nie odczuwam potrzeby chodzenia do kościoła wole się modlić w samotności. modlitwa jest dla mnie czymś intymnym :oops:
Zapytam, chociaż nie musisz odpowiadać, czy modlisz się sama w domu w samotności tak jak to ujęłaś w poście? Nie chodzi mi tu o jakąś krótką regułkę, a coś innego, różaniec czy coś w tym stylu.
Ja nie modlę się nawet w domu.
Ale nie robię też tak, jak jedna moja koleżanka, która modli się tylko przed jakimś ważnym sprawdzianem. Osobiście uważam, że to czy sprawdzian pójdzie dobrze, czy źle, zależy tylko od nas samych.
_________________ "In my field of paper flowers
And candy clouds of lullaby
I lie inside myself for hours
And watch my purple sky fly over me"
Goyahkla, w domu są rodzice ale nikt nie stoi i nie mówi mi " mów głośniej"
"co tak krzyczysz"!? oj to mnie wnerwia pozatym np. kiedy moje zwierzątko zachorowało modliłam się "po swojemu" niestety moja świnka morska zmarła. ale nadal się modlę najpierw ojcze nasz zdrowaś a potem coś od siebie. ^^|
[ Dodano: Nie 07 Paź, 2007 19:36 ]
mówiłam kiedyś że jestem takie małe dzi dzi
Niestety takie są reguły, że nie ma wiary bez chodzenia do kościoła. NIe jest to na tyle fleksyjne, na ile być powinno, ale cóż...zgodne z logiką.
_________________ "Z dokładnością atomowej sekundy globalnej
wyruszyliśmy ratować świat
podejmując się niewykonalnej sprawy
porzuciliśmy rodzinny kraj (...)"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum