Wysłany: Sob 27 Paź, 2007 04:17 Wasza twórczość liryczna
Jest na tym forum kilkaset osób i nie wierzę, że nikt z Was nie pisze sobie tam czegoś. Zapraszam do umieszczania tu swoich "utworów" i komentowania :-) Liczę na Waszą współpracę. Na początek wrzucę swój wiersz, bo jako autor tematu czuję się zobowiązany :oops:
Spacer
Chodzę po pustych placach zabaw
I twarz przeglądam w taflach kałuż
Każdy szept wiatru brzmi dla mnie jak zdrada
Wpatruję się w księżyc i wyję z żalu
I nie wiem, czy się do domu doczołgam
Po śladach Twych stóp na asfalcie mokrym
Śmierć, smutek, ból, Ty - które z Was czworga
Pukało wczoraj do mojego okna?
Proszę o wyrozumiałość :P
_________________ [b][i]Każdego dnia się rodzę, wstając ze swego grobu
Goniąc za szczęściem gubimy własny rozum
Ciężkie powietrze nie da spokojnie spać
Żyjemy, umieramy i tak każdego dnia[/b][/i]
stalowe słowa
i ty - bezbronny
pies na posyłki
przyspieszonych oddechów
dym -
z ust do ust
odciskasz starannie
zniewolenie uczuć
nie mierzysz już wysoko
powoli cichniesz
powoli...
nie oddychasz
08 lipca 2007r.
: DD
_________________ [color=#000000]W tym cho[/color][color=#666464]robliwie zdro[/color][color=#969595]wym świecie ży[/color][color=#AAA6A6]ć jak najw[/color][color=#C6C6C6]iekszą s[/color][color=#CFCFCF]chizą...[/color]
[img]http://img383.imageshack.us/img383/6853/1501434148401879c336egp2.gif[/img]
Piszę i to dużo, choc nie lirykę, ale prozę. Powiem więcej, wiąże z tym przyszłość. Z racji, że moje opowiadania są bardzo długie to nie zamieszcze tu na razie niczego, poza tym nie chcę się zdradzac ze swymi pomysłami Chyba że w czelusciach worda znajdę coś krótszego, to z chęcią tu wkleję.
poem sometimes, wybacz wiersza nie ocenię, bo sie na tym kompletnie nie znam, liryka to dla mnie czarna magia.
Pozdrowienia dla wszystkich piszących.
Całkiem dobry moim zdaniem, choć nie jestem fanem wiersza białego. Druga strofa mi się podoba bardzo :-)
Włóczykij napisał/a:
poem sometimes, wybacz wiersza nie ocenię, bo sie na tym kompletnie nie znam, liryka to dla mnie czarna magia.
W porządku. Liczę, że kiedyś zamieścisz jakąś własną krótką formę. Z chęcią przeczytam
_________________ [b][i]Każdego dnia się rodzę, wstając ze swego grobu
Goniąc za szczęściem gubimy własny rozum
Ciężkie powietrze nie da spokojnie spać
Żyjemy, umieramy i tak każdego dnia[/b][/i]
Word był łaskawy, więc znalazło się coś w sam raz. Z czasów moich pisarskich początków. Pisane pod wpływem impulsu, więc nie oczekujcie niczego dopracowanego i przemyślanego
Pragnienie śmierci
Promienie słońca, które wpadały do sterylnie czystego pomieszczenia, odbijały się od białych kafelków i raziły w oczy Lokiego. Szum respiratora i innych przeróżnych medycznych urządzeń wypełniał przestrzeń. Loki to był pseudonim, nikt nie wiedział jak nazywa się naprawdę. Wszyscy wiedzieli tylko, że nigdy nie chybia. Loki, z twarzą bez żadnego wyrazu, stał teraz nad martwym ciałem leżącym jak kłoda na białym łóżku. Ciało to było martwe, ale jego umysł żył nadal, choć nad żadną kończyną nie miał już władzy. Klatka piersiowa pod wpływem wtłaczanego powietrza unosiła się to w górę, to w dół. No i jeszcze oczy były żywe, ich właściciel wpatrywał się w Lokiego. Zaczął wolno poruszać ustami.
- To było rok temu, jak zwykle wieczorem biegałem po kilka kilometrów. Biegłem skrajem drogi... – Mówienie sprawiało mu trudność. – Wtedy uderzył we mnie rozpędzony motocykl. Obudziłem się po osiemnastu dniach w szpitalu. Byłem całkowicie sparaliżowany. – Loki cały czas milczał. Był bardzo szczupłym mężczyzną, stał niezwykle spokojnie, jego ręce były nieruchome jak skała. – Zrobisz to, obiecaj. Masz mój adres, w moim domu, pod sofą w gościnnym pokoju, znajdziesz wystarczająco wiele pieniędzy byś mógł sobie wynagrodzić cały trud. Możesz to sprawdzić, choćby teraz.
- Wierzę ci, ale czy na pewno tego chcesz? – Jego głos był łagodny i płynny jak leśny potok.
Sparaliżowany milczał przez chwilę, chyba zbierał siły by znów coś powiedzieć.
- Dawno bym kazał ci to zrobić, ale wiesz co mnie powstrzymywało? Wzrok, sprawne oczy. Ten świat jest tak piękny. Spójrz na te kwiatki obok mojej głowy. - Na szafce obok łóżka stał flakon z czarnymi tulipanami.
- Są czarne.
- Piękna czerń, taka czysta, nieskażona żadną jaśniejszą barwą. Tylko dzięki oczom przeżyłem ten rok na tym łóżku. Ale jak długo można? Już nigdy nie będę biegał, już nigdy nie wyjdę na szczyt góry, już nigdy nie wstanę z łóżka z myślą o tym, co zrobię w nowym dniu. Pragnę śmierci.
- Dobrze. – Loki kiwnął głową.
- Teraz posłuchaj. Widzisz ten budynek za oknem? – ruchem gałek ocznych wskazał na dach kamienicy po drugiej stronie ulicy. – Stamtąd będzie odpowiednie miejsce. Wczoraj mój opiekun przyniósł mi najcenniejszą rzecz jaką posiadam. – Skierował wzrok na podłużną walizkę w kącie. Loki rozumiał, że musi ją otworzyć. Gdy podniósł wieko, jego oczom ukazała się chłodna czerń karabinu. – To jest mój sztucer, polowałem z nim na bawoły w Afryce. Kaliber 8,6 mm, nabój .338 Lapua Magnum...
- Znam ten kaliber – przerwał mu widząc, że mówienie go męczy.
- Chce tylko byś trafił z siedemdziesięciu metrów. Dziś mamy pierwszy maja? W takim razie każdy dzień maja zapiszesz na oddzielnej kartce. Potem włożysz je do pudełka i wylosujesz ten jeden dzień. Nie powiesz mi który. Nie chce znać dnia ani godziny. Wylosowanego dnia przyjdziesz na dach naprzeciwko i skrócisz moje cierpienie. Tylko proszę, nie celuj w głowę. Wiem, że masz własny sprzęt, ale chcę zginąć z własnej broni. Mam nadzieję, że luneta jest dobra?
- Wystarczająco dobra.
- Teraz idź już i nie przychodź więcej. Od jutrzejszego dnia, czekam na kulę od ciebie.
Data wykonania zlecenia przypadła na szesnastego maja. Loki o ósmej rano pojawił się na dachu kamienicy, naprzeciwko okna swego zleceniodawcy, który był jednocześnie ofiarą. Przygotował sztucer do strzału, ujął rękojeść zamka i wprowadził nabój do komory. Docisnął kolbę do ramienia i zobaczył swój cel w lunecie. Spał, nawet nie poczuje, że odchodzi. Loki pierwszy raz miał świadomość, że za żadne skarby nie może spudłować, czuł, że musi pomóc temu człowiekowi, skróci mu cierpienie. Tak bardzo chciał go zabić, z litości. Wstrzymał oddech. Krzyż celownika zatrzymał się na piersi sparaliżowanego. Loki bardzo powoli zaczął ściągać spust. Tyk, strzeliło w komorze spustowej. Zwolniony kurek popchnął iglice, ta uderzyła w spłonkę. Spłonka eksplodowała, ogień przez kanalik dostał się do prochu i zdetonował go. Straszliwa siła chcąc uwolnić się z lufy, pchała pocisk przed siebie, coraz szybciej i szybciej. Gdy ten przechodził przez gwint zaczął się obracać wokół własnej osi, wyleciał z lufy i w tej samej chwili tkwił już w piersi sparaliżowanego mężczyzny. Na ekranie urządzeniu monitorującym serce chorego pojawiła się ciągła, prosta linia i rozległ się pisk.
Jeśli są anioły,
siedzą w bunkrach
a my na życie charujemy jak woły
wierząc że nie spotka nas śmierć w szalunkach
i nie powie,,życie oddać czas!"
wtedy zdziwisz się że tak szybko
to właśnie śmierć rozłączy nas
Nie pogodzisz z losem sie
dlaczego życie tak krótko trwa?
bo któż z nas wie
A czy w niebie poznasz mnie?
i gdziekolwiek udam sie?
Pewne jutro-nie na pewno
anioł stróż już zipie ledwo
bo ty z losem igrasz sam
jak ja przeżyć bez ciebie mam?
[ Dodano: Sob 27 Paź, 2007 20:17 ]
Dla mojego szalonego!
_________________ Czekałam...nie przyszłeś
zawierzyłam...dałeś mi zwątpić
kochałam...a straciłam
Płakałam...po tobie
Tee! To jest z piosenki Lady Pank- ,,Mała wojna" !
,,Aniołowie, jeśli tylko są
Kryją się w metalowych bunkrach"
Plagiat :x
_________________ [color=#000080]Od kiedy Ciebie w moim życiu jakby więcej,
to tak jakby dni gorszych nie było wcale.
Nie wiem, co z nimi zrobiłeś. Nie pytam.
Po prostu nie oddawaj mi ich dalej. ***;
_________________ [b][i]Każdego dnia się rodzę, wstając ze swego grobu
Goniąc za szczęściem gubimy własny rozum
Ciężkie powietrze nie da spokojnie spać
Żyjemy, umieramy i tak każdego dnia[/b][/i]
_________________ [color=#000080]Od kiedy Ciebie w moim życiu jakby więcej,
to tak jakby dni gorszych nie było wcale.
Nie wiem, co z nimi zrobiłeś. Nie pytam.
Po prostu nie oddawaj mi ich dalej. ***;
Jest zbyt późno, żeby spać.
Już wiatr obudził liście drzew
I ptakom zaostrzył skrzydła do lotu.
Mijam kolejne nieznane cienie
Plączące się po moim pokoju.
Jest mi obce okno.
Bez widoku.
Niebo jest taki piękne,
Bo to ani noc, ani dzień.
(...)
We włosach mam jeszcze wczorajszy dotyk
Zalęknionym szeptem wydany,
Niedojrzały,
A jednak tak piękny.
Gdyby inne palce mi go dały
To ciało byłoby okaleczone.
Poplątały się myśli w mej głowie,
Miliardy potłuczonych spraw,
Ale nie do sklejenia.
Kogo widzę, gdy patrzę w lustro?
Dziewczynę z marzeń,
Która wydrapała innym
Resztki wiary
Nadziei
I miłości...
_________________ [color=#000080]Od kiedy Ciebie w moim życiu jakby więcej,
to tak jakby dni gorszych nie było wcale.
Nie wiem, co z nimi zrobiłeś. Nie pytam.
Po prostu nie oddawaj mi ich dalej. ***;
We włosach mam jeszcze wczorajszy dotyk
Zalęknionym szeptem wydany,
Niedojrzały,
A jednak tak piękny.
Gdyby inne palce mi go dały
To ciało byłoby okaleczone.
<3
_________________ [color=#000000]W tym cho[/color][color=#666464]robliwie zdro[/color][color=#969595]wym świecie ży[/color][color=#AAA6A6]ć jak najw[/color][color=#C6C6C6]iekszą s[/color][color=#CFCFCF]chizą...[/color]
[img]http://img383.imageshack.us/img383/6853/1501434148401879c336egp2.gif[/img]
_________________ [color=#000080]Od kiedy Ciebie w moim życiu jakby więcej,
to tak jakby dni gorszych nie było wcale.
Nie wiem, co z nimi zrobiłeś. Nie pytam.
Po prostu nie oddawaj mi ich dalej. ***;
Zachód słońca-środa
wraca żołnierz drogą
a w potoku szumi bystra woda
znów ćwiczenia
Jednak uśmiechnięty,rozmarzony-zdziwić się można
nie zwracał na pytania uwagi
sprawy nie warte państwowej wagi
-Ale czy na pewno?
Myśli-,,Takiego anioła nie widział dawno!"
Jedno pytanie w głowie mu krąży
nie przejmuje się czy na poligon wrócić zdąży
Czy ona o mnie w ogóle wie?
-niech każdy myśli co chce!
Starzec przy drodze:dokąd to Marku?
Nie usłyszał czy co?
-tak pięknej w życiu nie widział!
Dziadek się zaśmiał
-Zakochanyś ty napewno!
Żołnierz zmieszany nie wiele wykrztusił
-Ktoś mi serce chyba zadusił!
_________________ Czekałam...nie przyszłeś
zawierzyłam...dałeś mi zwątpić
kochałam...a straciłam
Płakałam...po tobie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum