Zależy, jaką zdradę:)
Bo może Cię zdradzić ktoś bliski, w sensie nie fizycznym (bo nie jesteś w związku z tą osobą).
Ja wybaczam, ale również nie zapominam. Tylko po czasie ten incydent zasłania mgła - po prostu nie chcę pamiętać.
_________________ [color=#000000]W tym cho[/color][color=#666464]robliwie zdro[/color][color=#969595]wym świecie ży[/color][color=#AAA6A6]ć jak najw[/color][color=#C6C6C6]iekszą s[/color][color=#CFCFCF]chizą...[/color]
[img]http://img383.imageshack.us/img383/6853/1501434148401879c336egp2.gif[/img]
Ogólnie nie potrafię się długo gniewać o głupoty ... co aż czasem denerwujące jest. Takie chcę, a nie chcę :P
Chociaż nieraz jak się honorem uniosę to oj, długo może potrwać.
Ogólnie uważam, że sztuką jest wybaczać i czas leczy rany.
Jednak w pamięci wiele rzeczy pozostaje, wszystkiego wymazać się nie da ... (.)/
[b] edit: [/b]
I jeśli chodzi o takie 'poważniejsze wybaczanie' to ja nie do końca potrafię. A raczej nie potrafię się z czymś pogodzić. Ale cóż, bywa różnie - życie.
_________________ [b] sun goes down ; ][/b]
[i]♥If I could hold you one more time
like in the days when you were mine♥[/i]
Ostatnio zmieniony przez YupiYeY Sro 02 Lip, 2008 19:28, w całości zmieniany 1 raz
Ym. Wybaczanie ?
Zdrady nie wybaczyłabym nigdy.
Kłamstwo? zależy jakiej wagi.
Jeśli mnie ktoś jakkolwiek zrani , nie potrafie tego zapomniec [co nie oznacza ,że nie wybacze.]
ym.
_________________ Panna Anna , o.
Ja nie chodzę - ja latam!
Spadłam z tęczy i mam jedno fioletowe oko.
Umiem wybaczac, tak, mowie to z przekonaniem i z calkowicie czystym sumieniem - wybaczylam wielka... Potezna krzywde, jaka wyrządził mi teoretycznie najblizszy czlowiek... Mam jednak problem z wybaczaniem krzywd, ktore wyrzadza mi moj kuzyn. A dlaczego? Bo nie mam juz do niego za grosz zaufania. Potrafi czlowieka naprawde zranic... A potem robi te swoje sarnie oczki i prosi o 19385 ostatnia szanse....
_________________ ... That I love you
I have loved you all along
And I miss you
Been far away for far too long
I keep dreaming you’ll be with me
and you’ll never go
Stop breathing if
I don’t see you anymore...
Jak dotychczas, byłam w stanie wybaczyć wszystko i wszystkim. Jak dalece to sięga - nie ma pojęcia, bo się na owej granicy nie znalazłam.
Jeśli chodzi o zdradę (jakkolwiek pojmowaną) - jest mi znacznie łatwiej wybaczyć to niż jakieś większe kłamstwo ;d Być może dlatego, że kłamstwa - nawet najmniejszego, które mogłoby się na mnie w jakiś sposób odbić - się panicznie boję.
Zawsze myślałam, że wybaczyłabym wszystko, nawet zdradę. Miłość jest najważniejsza i takie tam. Ale im jestem starsza tym mam większe wątpliwości. Chyba jednak nie potrafiłabym żyć z drugim człowiekiem wiedząc, że był z inną i okłamywał mnie. Wolałabym dalej go kochać i cierpieć niż mieszkać z nim pod jednym dachem i ciągle wyobrażać i przypominać sobie wszystko.
_________________ "Nie kocham jeszcze, a ranki już moje
O snach mych dziwnie wstają zadumane,
Już chodzą za mną jakieś niepokoje,
Już czegoś pragnę i czegoś się boję
W noce niespane..
I już na ustach noszę ślad płomienia
Jego imienia."
Zdrade wybaczyłam. W końcu miał prawo decydować na co ma ochotę. W zasadzie spłynęło to po mnie. Wybaczyłam, chociaż to nie znaczy, że potrafiłam z nim dalej być.
W zasadzie to ja jestem taka, że wybaczam zawsze o wiele za dużo, a później przez to cierpie.
_________________ [i]Był jak mgła- niewidzialny, tajemniczy.
Był jak kruchy róży kwiat - delikatny...
Był jak cichy wiatr,
Całkiem wolny lecz samotny,
Jak ocean bez dna nieszczęśliwy.
Mówił, że to nie jego świat.
Pragnął wrócić tam, gdzie się rodzi dusza.
Gdzie zostawił tą najważniejszą rzecz
Wielką przyjaźń i miłość ponad śmierć...
[/i]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum