Na pierwszym miejscu nigdy nie może być idea rodziny, bo jest to idea posiadania (kobiety, dzieci, życia rodzinnego, władzy, dóbr materialnych, ekonomicznej niezależności). Podstawa to kochać, wtedy reszta przychodzi sama.
Prawdziwa miłość (i ją można pogłębiać) to jak najpełniejsze połączenie dające niemal poczucie jedności. A to znaczy głębokie współodczuwanie (to co porozumienie ale jeszcze głębsze w którym widoczny jest element nadcielesności) czyli wejrzenie we wnętrze które możliwe jest dzięki porozumieniu czyli czystemu kontaktowi, w którym zawsze się rozumie i czuje, myśli, i uczucia drugiej połowy. Do tego potrzebne jest jednak pełne otwarcie się (zrzucenie wszelkich masek) przed drugą stroną. To z kolei jest możliwe tylko dzięki pełnej akceptacji tej drugiej osoby. A zaczynać należy od nieprzemijalnego i niewarunkowego szacunku jakim się darzy partnera. Widzenie zewnętrznego, przemijającego piękna, zostaje przyćmione widokiem wewnętrznego piękna drugiej osoby. Strony zostają połączone jakby niewidzialną, niematerialną nicią przez która nieustannie płynie energia, płynie ciepło. Jest to „wspólna przenikająca nić przepływających energii”. Jedna strona przesyła ciepło drugiej i odwrotnie. Dzieje się to jednocześnie. Nie ma tu dawania żeby brać, jest tylko dawanie. Żadna odległość nie jest w stanie przerwać tej astralnej nici łączącej dwóch kochanków. Nic nie jest w stanie jej przerwać choć może zaniknąć tak jak to może się zdarzyć i z tą najprawdziwszą miłością (choć tu mam wątpliwości, w każdym razie nie musi mijać, znikać, jednak gdy się tak stanie nie można się temu opierać, bo nie da się tworzyć z niczego). Wydaje mi się jednak, że gdy najwyższy wymiar miłości zostanie osiągnięty to miłość już nie może przeminąć. Czyli jednak nie spada się ze szczytu. Ale to też dlatego że nie da się w pełni tego szczytu osiągnąć, gdyż miłość pogłębia się w nieskończoność.... .
Podsumowując:
bezwarunkowy szacunek > pełna akceptacja > pełne otwarcie się > czysty/pełny kontakt/porozumienie > pełne współodczuwanie, ostre wejrzenie we wnętrze > połączenie > jedność
Dodać jeszcze należy spoiwo, albo spoiwa.... Tym spoiwem jest wolność. Kochankowie pozostawiają sobie jak największą przestrzeń. Dzięki temu stają się jeszcze bardziej wolni, pełni, kwitnący. Wolność jednak występuje zawsze w parze ze świadomością. Należy mieć wysoką świadomość siebie (którą należy przez cale życie zgłębiać) aby zrozumieć, że jest się wolnym. Świadomość siebie to znajomość swoich myśli i uczuć oderwanych w jak największym stopniu od całej reszty, całego świata, wszystkiego co cię otacza i co ma na ciebie wpływ. Następnym spoiwem jest chęć odkrywania, bo miłość polega na nieustannym odrywaniu (każdego dnia jesteśmy choć trochę inni), zgłębianiu, poznawaniu się na nowo i dzięki temu się nie nudzi. Oczywiście aby to wszystko osiągnąć ważna jest możliwość pogłębiania swojej wrażliwości, intensywności uczuć.
Spoiwa:
wolność i świadomość – chęć odkrywania- zdolność pogłębiania wrażliwości
Wejrzeć we wnętrze drugiej osoby można już wcześniej, nawet na samym początku ale wtedy nie widzi się jeszcze istoty- tym kim ona jest. Widok jest więc niewyraźny i łatwo można się pomylić. Wyraźniejszy obraz zyskuje się przy dojściu do pełnego współodczuwania. Ważne, żeby zrozumieć, że jeśli nie będzie pełnej akceptacji, to nie będzie pełnego otwarcia się, itp. a dalej w konsekwencji nie dojdzie się do prawdziwej miłości. A czymże jest ta pełność? Chodzi o to, żeby w miarę swoich aktualnych możliwości jak najpełniej akceptować drugą stronę. Później można to pogłębiać i jeszcze bardziej akceptować, dzięki temu, że się staramy jak najbardziej otworzyć. Prawdziwa miłość pojawia się pomiędzy pełnym porozumieniem a współodczuwaniem, albo w samym głębszym współodczuwaniu. Dojście do głębi współodczuwania jest rewolucją, która pogłębia wszelkie relacje partnerów i kieruje ich na połączenie. Mniej więcej gdzieś w tym miejscu pojawia się „wspólna przenikająca nić przepływających energii”.
Dlaczego warto? Bo to przekracza wszelkie przyjemności, wszelkie doznania. To wspaniała, czysta, nieziemska euforia..
Na samiutkim początku jest to „coś”, co sprawia, że decydujemy się na tą osobę. Można być zauroczonym w wielu kobietach, mężczyznach. „Coś” jest więc czymś więcej niż samo zauroczenie. To bliżej nieokreślone kryterium wyboru. Z tego „czegoś’ może się rozwinąć wielka piękna miłość ale równie dobrze może być to najzwyklejsze chybienie, czy pomyłka.
Kwestia seksu:
W pierwszym okresie dominuje erotyzm, cielesność a dalej seks (a wcześniej są innego rodzaju zbliżenia i oczywiście marzenia-a to wielki potencjał pobudzający). Sam seks bywa różny. Zwłaszcza początki bywają trudne, chociaż bywa z tym różnie. W każdym razie często seks gasi uczucie. Seks jest pierwszym sprawdzianem miłości bo w nim nie możesz liczyć się tylko ty ale również druga strona.. Trzeba więc zrezygnować ze swojego ego. Gdy seks nie daje satysfakcji to znaczy, że strony wciąż zbytnio są skupione na sobie i do spełnienia nie dojdzie. Seks nie będzie wtedy wspaniałą orgią a raczej króciutkim kichnięciem, czy smarknięciem (chłopak) albo niezaspokojonym pobudzeniem(dziewczyna). Nie każdy od razu spostrzega, zwłaszcza gdy nie ma w tym zakresie doświadczenia, że można osiągnąć o wiele większą przyjemność. Bez seksu nie można wyjść po za seks. Najpierw trzeba się zgrać, zaspokoić w łóżku i to dopiero pozwala pełniej zwrócić się w stronę etapu miłości duchowej. Seks sprawia że się lepiej poznajemy, otwieramy, akceptujemy, odczuwamy. Można już wcześniej doceniać piękno wewnętrzne ale aby doszło do rozkwitu potrzebny jest seks. Bez niego ciężko cokolwiek stwierdzić. Seks jest najlepszym z możliwych sprawdzianów. Oczywiście nie należy wydawać konkretnych ocen po jednym akcie (chyba, że ma się już całkowitą pewność na nie). Musi ich być trochę... Należy to wyczuć. Tak konkretniej aby móc przejść jak najdalej to trzeba zrobić z aktu seksualnego nie jakąś rutynę, czy obowiązek tylko sztukę. Seks powinien być arcydziełem, twórczą ekstazą, wspólną ekspresją dwóch osób. Wtedy akt może być wyjściem po za doznania cielesne i do takiego spełnienia należy dążyć. Seks ma w sobie coś mistycznego i należy to odkryć. To daje możliwość nieograniczonego rozwoju miłości. Seks daje poczucie jedności jednakże to doświadczanie jedności może trwać nie tylko podczas stosunku. To mistyczne doznanie połączenia w akcie seksualnym daje możliwość przekroczenia seksu. Chodzi o to, że na starość nie będziemy wciąż marzyć o seksie, bo przeżyjemy w młodości najwyższe zaspokojenie i będziemy mogli spożytkować energię na inny rodzaj miłości i dalej ją pogłębiać. W młodości trzeba dojść do tej prawdziwej miłości, która jest nie tylko cielesna ale również duchowa. Na starość natomiast ta cielesność zanika, dzięki czemu można jeszcze bardziej połączyć się duchowo.
Przekłamany obraz miłości czyli powszechnie panująca miłość:
To głównie gra. Jedna strona skupia się na roli chłopaka, później męża a druga strona odpowiednio na roli dziewczyny, a dalej żony. Strony nie są więc sobą tylko ukrywają się pod ogólnie przyjętymi schematami jakie są uznawane w danym społeczeństwie. W ten sposób nie mogą się poznać, zrozumieć, tworzyć coś razem. Dominuje idea posiadania. Nawet jak partner daje, to zawsze ma oczekiwanie i to nie tylko przyjęcia tego co daje ale również oczekiwanie że dostanie coś w zamian (taka powiedzmy inwestycja) Chce się więcej i więcej i nigdy nie ma całkowitego zaspokojenia. Taka miłość to przede wszystkim związek jako coś zamkniętego, mającego spełniać pewne wymogi, które dają uznanie środowiska, otoczenia. To zewnętrzne otoczenie potwierdza tą miłość, a nie sami kochankowie. Brak jest równości stron i wolności. Jedna strona zarzuca sznur na szyję drugiej, a ta druga odpowiada tym samym (są dwa sznury!). Dochodzi do nieustannej rywalizacji. Ten kto mocniej ciągnie sznur ten dominuje. Zwykle jednak nie ma dominacji tylko jednej tej samej strony. Raz jedna strona wygrywa, raz druga, żadna jednak nie jest wolna. Taka miłość żywi się zazdrością, zaborczością, chęcią panowania i posiadania, oraz bardzo częstym brakiem zrozumienia drugiej strony, które prowadzi do rywalizacji. Bardzo trudno jest o porozumienie. Strony są strasznie uparte a każda widzi tylko swoją rację. A jeśli nawet partner dostrzega, iż racji nie ma to o przyznaniu się do błędu myśleć nie zamierza, chce się bowiem nasycić zwycięstwem i nie ważne czy uczciwie osiągniętym. To nie on/ona ma się czuć winny tylko ta druga strona. Co ciekawe mimo, że strony nie czują się dobrze w takim związku to ciężko im z niego zrezygnować. Przyczyną tego jest bojaźń przed samotnością. To jest pewna forma rezygnacji, z marzeń i wolności dla tego co pewne i stałe, choć nie satysfakcjonujące (przyzwolenie na to, że ktoś czyli ta druga strona będzie cię posiadać). Na samym początku jest poznawanie i przyjemny kontakt, i radość z bycia ze sobą. To się jednak kończy. Po czasie wydaje się stronom, że się już poznały i nie ma już co odkrywać. Bajka się skończyła i trzeba żyć. I mało komu wpada, że bajka może trwać nadal. A jak już się do tego dojdzie to zwykle polega to na zdradzie. W odróżnieniu od prawdziwej miłości w tej miłości dominuje przedmiotowe, instrumentalne traktowanie partnera. Ego nie zanika. Partner który został już „całkowicie” poznany, zostaje zdefiniowany a następnie staje się rzeczą, która owszem jest przydatna w życiu. Bywają oczywiście wzloty no ale są tylko chwilowe a pułap ich wzniesienia nie jest zbyt wysoki... Taki związek trudno skończyć nie tylko przez wzajemną zależność ale również przed obawą wskazania cię jako winnego tego rozpadu. A tu nie chodzi o żadną winę i jakieś dowodzenie kto jest winny. Po prostu miłość jest albo jej nie ma. Jak jej nie ma to się rozstajemy, a nie dociekamy kto kogo bardziej kochał, a kto dłużej, a w ogóle to dlaczego tak się dzieje i różne inne głupoty. Jeśli ktoś się upiera, że kogoś kocha a ta druga strona nie kocha to niemal na pewno, ta pierwsza osoba nie kocha prawdziwie, to raczej miłość urojona albo udawana. To nie ty jesteś zły ani druga strona, tylko związek który tworzycie... Niestety nikt nie uczy nas czym jest miłość i mało kto zna jej pełny(raczej ułamkowo tylko coś tam wiemy) i prawdziwy obraz (no bo skąd?) To rodzi mnóstwo problemów zwłaszcza wtedy gdy jedna strona lepiej rozumie czym jest miłość od drugiej. Gdy różnica nie jest znaczna jest duża szansa na to, że jedna strona zniży się do poziomu rozumienia miłości drugiej strony albo odwrotnie czyli druga strona staje się świadoma tego pełniejszego obrazu miłości jaki reprezentuje pierwsza strona. Wtedy jako tako można funkcjonować we w miarę zgodnym związku Można też wspólnie ewoluować dalej. Często jednak różnice w rozumieniu miłości są spore a i tak bardzo dalekie od pełnego obrazu prawdziwej miłości. W dodatku owy niepełny obraz miłości może być ograniczony do znajomości kilku elementów a nie wszystkich i z kolei partner może opierać swoją wiedzą na innych jemu akurat znanych elementach miłości. Z tego się robi wielka chlapa i bałagan.
Do zrozumienia czym jest prawdziwa miłość wystarczy pogłębianie świadomości siebie (uważne słuchanie/obserwowanie swoich myśli i uczuć odciętych od świata zewnętrznego). Na to jednak trzeba samemu wpaść, bo też nikt nie uczy o tym. A gdy już mamy świadomość prawdziwego obrazu miłości to łatwiej nam stwierdzić czy kochamy. Większość osób nie kocha prawdziwie i co gorsza nic z tym nie robi. Myśli się, że to co się czuje to już wszystko i rezygnuje się z pogłębiania swoich uczuć, które z czasem więdną. Niestety tak robi większość. Ludzkość cierpi na brak rozwijania świadomości i wrażliwości... Aby dotrzeć do istoty nie wystarczy mieć o czymś pojęcie trzeba jeszcze to czuć...
W gwoli dopełnienia:
„Miłość której można doświadczyć tylko wobec jednej osoby, nie jest miłością, lecz sadystyczno-masochistycznym przywiązaniem.”
„Miłość do jednej osoby implikuje miłość do człowieka jako takiego” -Erich Fromm „Ucieczka od wolności”
Co rozumieć przez czystość kontaktu?
To stan w którym nasze istoty stają przed sobą odkryte. Czyli wtedy, gdy porozumiewamy się bez pośrednictwa jakichkolwiek wpojonych form kontaktu. Chodzi o to, że w tym najwyższym stanie miłości nie porozumiewamy się językiem, że nie istnieją jakiekolwiek normy między nami. Na wyższym poziomie kontakt można utożsamiać z głębokim współodczuwaniem.
Miłość to taka bliska, bezpośrednia relacja w której panuje brak jakichkolwiek regulacji (prawnych, moralnych, kulturowych, społecznych, itp.). Relacje dwójki osób, wykraczają poza wszelkie unormowania!
Miłość jest wspólnym oderwaniem się od reszty świata, jest wspólnym wzbiciem się w nieskończoność, jest dotykiem dwóch nieskończoności.
„Istnieje tylko jedna siła, która może od wewnątrz naderwać egoizm, i rzeczywiście go nadrywa, a mianowicie miłość, przede wszystkim miłość erotyczna. Fałsz i zło tkwią w wyłącznym uznaniu absolutnego znaczenia siebie i w negacji tego znaczenia u innych; rozsądek podpowiada nam, że jest to bez podstaw i niesłuszne, miłość natomiast likwiduje ten niesłuszny stosunek, zmusza nas nie w abstrakcyjnej świadomości, a w wewnętrznym odczuciu i w woli życia do uznania absolutnego znaczenia drugiego. Poznając w miłości prawdę innego nie abstrakcyjnie a istotowo, przenosząc punkt ciężkości swego życia poza granice swojej empirycznej osoby, tym samym wyjawiamy i realizujemy swoją własną prawdę, swoje absolutne znaczenie, które polega właśnie na zdolności do przekraczania granic swego faktycznego istnienia jako fenomenu, na zdolności do życia nie tylko w sobie, ale także w innym.”
Miłość to „pełne i nieustanne potwierdzenie siebie w innym”
_________________ NOWE,PIEKNE,CUDOWNE FORUM VETO
[b][color=orange]Na forum zawsze się znajdzie jakiś smutny fajfus, który będzie mówił co trzeba
robić i jak trzeba żyć, bo akurat wstał lewą nogą albo zaczepił chu...em o
sprężynę w materacu.[/color][/b]
o ku*wa, aż mi się tego nie chce czytać :P poproszę streszczenie
_________________ [color=red]Chodź, chodź ze mną do łóżka
Zrobię to byś bać się przestała
Będę całował twoje palce
Będę dotykał twoje nagie ciało
Więc chodź, chodź ze mną do łóżka
Ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
Chodź ze mną do łóżka
Poczujemy się wzajemnie
[/color]
Również nie chce mi się tego czytać. Ale żeby nie było offtopu: nie wierzę w potęgę miłości, cenię sobie coś znacznie od niej piękniejszego. Miłość wygasa po pięciu, góra dziesięciu latach wspólnego życia, potem między partnerami pozostaje przyjaźń i to jest właśnie najważniejsze i najpiękniejsze uczucie.
_________________ I belive I can fly I belive I can touch the sky
Prawo powinno być jak płot: żmija się prześlizgnie, tygrys przeskoczy, ale bydło nie przejdzie - przysłowie chińskie
kurna, kojarzy mi się z wykładem mojego nauczyciela od ekonomii, gdzie zamiast zająć się lekcją ekonomii zajął się rozprawianiem na temat miłości a my z dziewczynami się z tego wszystkiego brechałyśmy
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały już latać.
Miłość to pojecie względne. Dla każdego człowieka znaczy coś innego. Każdy ma swoją definicję miłości. Jednak mimo wszystko ja wierze, że ona istnieje.
_________________ [i]Był jak mgła- niewidzialny, tajemniczy.
Był jak kruchy róży kwiat - delikatny...
Był jak cichy wiatr,
Całkiem wolny lecz samotny,
Jak ocean bez dna nieszczęśliwy.
Mówił, że to nie jego świat.
Pragnął wrócić tam, gdzie się rodzi dusza.
Gdzie zostawił tą najważniejszą rzecz
Wielką przyjaźń i miłość ponad śmierć...
[/i]
Miość isntnieje, a to, że nie wszyscy znaleźli swojądrugą polówkę na całe zycie świadczy tylko o tym, że nie maja szczęścia, albo nie potrafią szukac. A tego "wykładu nie chce mi się czytać. ;D POdejrzewam, ze autor tematu tez tego nie przeczytał, ttylko skopiował z internetu.
_________________ [color=violet]Ja szukam w moim śnie
Gęstych traw, kołyszących o zmierzchu.
Ogrodów pełnych kwiatów
Pełnych kwiatów
Po deszczu...[/color]
Rzuciłam tylko okiem na to, nie chciało mi się czytac -.-
Miłosć? Dlaczego to słowo wszystkim kojarzy się z miłością partnerską, mężczyzny do kobiety, kobiety do mężczyzny? I może właśnie dlatego myśląc tylko o takim rodzaju miłości stwierdzacie, że ona nie istnieje. Za mało lat mam żeby tu się kierować doświadczeniem... ^^
Jednak wiem, i koniec kropka, że istnieje miłość dziecka do rodzica, rodziny, zwierzęcia.
_________________ [color=red]Sometimes I feel like there is no hope for me at all
But after while I am laughing loud because I love
So many things in my life I do appreciate
All of the moments I'm sure I won't ever forget[/color]
_________________ [color=#000000]W tym cho[/color][color=#666464]robliwie zdro[/color][color=#969595]wym świecie ży[/color][color=#AAA6A6]ć jak najw[/color][color=#C6C6C6]iekszą s[/color][color=#CFCFCF]chizą...[/color]
[img]http://img383.imageshack.us/img383/6853/1501434148401879c336egp2.gif[/img]
Raz się zakochałam i to była katastrofa.
Niech każdy mysli jak chce.
Ja uważam, że nie ma takiego czegoś.
A jeśli ma coś dla mnie być upokorzeniem a nie czymś przyjemnym, to to dla mnie nie istnieje
[b]Paulina14[/b], zakochanie, a miłość, to dwie różne rzeczy.
_________________ [color=#000000]W tym cho[/color][color=#666464]robliwie zdro[/color][color=#969595]wym świecie ży[/color][color=#AAA6A6]ć jak najw[/color][color=#C6C6C6]iekszą s[/color][color=#CFCFCF]chizą...[/color]
[img]http://img383.imageshack.us/img383/6853/1501434148401879c336egp2.gif[/img]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum