[b]Dziabot[/b]-W Polsce jest bardzo wysoki poziom edukacji. i nie twierdze, że uniwersytety są ZŁE, tylko moim zdaniem poza Krajem sa lepsze uniwersytety, a już w szczególności w USA.
Jestem pewna w 100%, że w tych lepszych unwiersytetach nie przerabiają żadnego materiału, który my mamy w LO!
Nie zaprzeczam, że uniwersytetu jeszcze za sobą nie mam. Ale czy ty studiowałas w Stanach? Bo wydaje mi się, że ani ty, ani ja nie znają się na tamtejszych uniwersytetach tak dorbze. jednak, ajk juz dużo razy wspomniałam, mam kontakt z moim bratem, który jest w Stanach na naprawde dobrej uczelni i wierze w każde słowo, które mówi...
Ale skoro uniwersytety w USA są gorsze albo takie same, co nasze uniwersytety, po co ludzie chcą tam pojechac na studia i tak bardzo starają sie tam dostac?
_________________ [i]Lecz nikt nie może stracić z oczu tego, czego pragnie. Nawet kiedy przychodzą chwile, gdy zdaje się, że świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, żeby się nie poddać.[/i]
Ostatnio zmieniony przez Love_stoned Czw 07 Lut, 2008 20:37, w całości zmieniany 1 raz
Ja zamierzam po szkole wyjechać do Australii by tam studiować no i później tam już zostać na stałe
_________________ [color=red]Chodź, chodź ze mną do łóżka
Zrobię to byś bać się przestała
Będę całował twoje palce
Będę dotykał twoje nagie ciało
Więc chodź, chodź ze mną do łóżka
Ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
Chodź ze mną do łóżka
Poczujemy się wzajemnie
[/color]
[quote="Love_stoned"]Jestem pewna w 100%, że w tych lepszych unwiersytetach nie przerabiają żadnego materiału, który my mamy w LO! [/quote]
dajmi na to dowod...definitywny nic pewnosc :P
[quote="Love_stoned"]Ale czy ty studiowałas w Stanach? Bo wydaje mi się, że ani ty, ani ja nie znają się na tamtejszych uniwersytetach tak dorbze[/quote]
mialam okazje stufiowac zagranica w Dani przez jeden semestr w bardzo dobrym uniwerku:P
trudny byl nie material tylko pewna bariera jezykowa:)
bo te rzeczy ktore tam niektores byly dla mnie wydawaly sie wprost oczywiste :P
[quote="Love_stoned"]co nasze uniwersytety, po co ludzie chcą tam pojechac na studia i tak bardzo starają sie tam dostac?[/quote]
powiem tak...bo jest opinia dobtra...ta stara
ale opinia to nie rzeczywistosc...:)
i nie da sie zbadac umiejetnosci przekazywanej wiedzy:)
spotkalam sie wieloma opiniami polakow ktorzy ucza sie zagranica twierdza iz w polsce poziom nauczania..wymagania sa na bardzo wysokim poziomie w porownaniu z innymi krajami
[quote="dziabot"]spotkalam sie wieloma opiniami polakow ktorzy ucza sie zagranica twierdza iz w polsce poziom nauczania..wymagania sa na bardzo wysokim poziomie w porownaniu z innymi krajami[/quote]
Oj taak...
Ja bym na studia za granicą sie nie zdecydowała, w Polsce wcale nie ma gorszych uczelni niż gdzie indziej, więc po co mam tutaj wszystko zostawiać??
Mój brat teraz na semestr jedzie do Anglii, to sie mniej więcej dowiem jak to tam wygląda kształcenie.
A co do tego, ze dużo dają... Uczą Cię przetrwania, samodzielności, języka, a w tych czasach znajomość języka obcego to podstawa.
_________________ [i]Był jak mgła- niewidzialny, tajemniczy.
Był jak kruchy róży kwiat - delikatny...
Był jak cichy wiatr,
Całkiem wolny lecz samotny,
Jak ocean bez dna nieszczęśliwy.
Mówił, że to nie jego świat.
Pragnął wrócić tam, gdzie się rodzi dusza.
Gdzie zostawił tą najważniejszą rzecz
Wielką przyjaźń i miłość ponad śmierć...
[/i]
/ [*]
Ostatnio zmieniony przez motyl Pią 08 Lut, 2008 09:32, w całości zmieniany 1 raz
ja chcac nie chcac bede musiala studiowac za granica
chodze tu do liceum medycznego po ktorym bede ratownikiem medycznym, ale przyznam ze chcialabym isc dalej na medycyne i zostac chirurgiem :P
studia w Polsce mi by sie juz nie oplacaly, bo mysle o zostaniu tu na stale :P
_________________ Так много мы имеем потому что мы имеем себя...
Я люблю Це и бэдэ Це кохац навсегда ;*
Ostatnio zmieniony przez Lena Pią 08 Lut, 2008 12:06, w całości zmieniany 1 raz
[quote="butterfly"][quote="dziabot"]spotkalam sie wieloma opiniami polakow ktorzy ucza sie zagranica twierdza iz w polsce poziom nauczania..wymagania sa na bardzo wysokim poziomie w porownaniu z innymi krajami[/quote]
Oj taak...
Ja bym na studia za granicą sie nie zdecydowała, w Polsce wcale nie ma gorszych uczelni niż gdzie indziej, więc po co mam tutaj wszystko zostawiać??
Mój brat teraz na semestr jedzie do Anglii, to sie mniej więcej dowiem jak to tam wygląda kształcenie.
A co do tego, ze dużo dają... Uczą Cię przetrwania, samodzielności, języka, a w tych czasach znajomość języka obcego to podstawa.[/quote]
Hmm... Zależy na który kierunek się wybierasz, jeżeli chodzi o studiowanie w Polsce, bo wydaje mis ię, że różne uniwersytety specjalizują się w czymś innym... Ja osobiście mam w planach wybranie się na studia za granicą... :-) Chociaz rodzine mam tutaj, zamierzam wyjechać do Stanów... Chociaż nie twierdze, że to bedzie dla mnie proste...
A co do Twojego ostatniego zdania: Zgadzam się. Dodałabym jeszcze poznawanie innego życia i innych kultur...
_________________ [i]Lecz nikt nie może stracić z oczu tego, czego pragnie. Nawet kiedy przychodzą chwile, gdy zdaje się, że świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, żeby się nie poddać.[/i]
Nie wybieram sie na uniwersytet, a na akademię medyczna, nie wiem jak dobra musiał by być to uczelnia zagraniczna żebym się na nią zdecydowała. Zresztą tu mamy na prawdę dobre studia...
[quote="Love_stoned"]Dodałabym jeszcze poznawanie innego życia i innych kultur...[/quote]
To też w sumie.
_________________ [i]Był jak mgła- niewidzialny, tajemniczy.
Był jak kruchy róży kwiat - delikatny...
Był jak cichy wiatr,
Całkiem wolny lecz samotny,
Jak ocean bez dna nieszczęśliwy.
Mówił, że to nie jego świat.
Pragnął wrócić tam, gdzie się rodzi dusza.
Gdzie zostawił tą najważniejszą rzecz
Wielką przyjaźń i miłość ponad śmierć...
[/i]
znalazlam cos takiego w dowód na to jakie te cale ameryykanskie scierwo to dobre nauczanie
[quote]W Stanach nie istnieje system powtarzania klasy, powtarza się jedynie nie zaliczony kurs. Co piąty publiczny college ma obowiązek przyjąć każdego absolwenta szkoły średniej bez względu na jego wyniki w nauce, jeżeli tylko jest obywatelem danego stanu. [b]Oznacza to, że obojętnie, czy uczeń zakończy kurs rysowania komiksów i gotowania obiadów, czy fizyki i chemii - i tak zostanie przyjęty na studia[/b]. [/quote]
[quote]PRZEMYSŁ UNIWERSYTETOWY
Przejdźmy teraz do omówienia szkolnictwa wyższego w USA, które kojarzy nam się głównie z takimi uniwersytetami jak Harvard, Princeton, Yale, Columbia, Stanford czy MIT. W rzeczywistości czołówka ta stanowi ok. 3 proc. w morzu 2.500 uniwersytetów amerykańskich, na które pozwolić sobie może jedynie elita finansowa społeczeństwa. Co prawda przy pomocy stypendiów miejsca te nie są zarezerwowane jedynie dla najbogatszych, ale i tak pozostają dostępne dla niewielu.
Najważniejsze dwie rzeczy, jakie należy wiedzieć o szkolnictwie w USA to: 1. studia są płatne, 2. cena studiów zależy do jakości uniwersytetu, np. rok uniwersytecki na Harvardzie kosztuje 15 tyś. dol., a w Wellesley College - 1,5 tyś. dol. (tytuł magistra w Wellesley College upoważnia absolwenta co najwyżej do wstępu na Harvard).
Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że kierują się one zasadami rynku i figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego USA. Uniwersytety, ale tylko te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi "produkty". Są w stanie zatrudnić najwybitniejszych pracowników na najlepszych warunkach, np. początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tyś. dol. rocznie. Jaki uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki wydatek?
Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA. Dość powiedzieć, że wśród kadry profesorskiej na katedrze matematyki uniwersytetu w Berkeley aż 75 proc. stanowią nie Amerykanie, lecz Chińczycy, Koreańczycy, Polacy, Rosjanie itd.
Z kolei, na uniwersytetach przeciętnych, gdzie za rok akademicki płaci się od 5 do 8 tyś. dol., poziom nauczania jest tak niski, że porównać go można z poziomem polskich liceów.
HUMANIZM TO NIESZCZĘŚCIE
Większość uczelni nie dba bowiem o jakość wykształcenia, lecz o stworzenie perspektyw zawodowych na przyszłość. Oto fragment całostronicowego ogłoszenia w "New York Times":
"Wszystkie znane uniwersytety obiecują swoim studentom dobre wykształcenie ogólne. Jednak humanistycznie ukierunkowany absolwent, nie posiadający wykształcenia, z którym mógłby zarobić pieniądze, nie jest człowiekiem szczęśliwym. Jego rodzice tym bardziej, bo inwestują swe ciężko zarobione pieniądze (...) Uniwersytet w Bridgeport widzi swoje zadanie w zapobieganiu takiemu nieszczęściu".
Wypowiedź jest jasna: wykształcenie humanistyczne oznacza "nieposiadanie wykształcenia", co więcej - jest "nieszczęściem"! Nic więc dziwnego, że rośnie pogarda dla przedmiotów humanistycznych, które nazywane są "akademickim cyrkiem", a największym zainteresowaniem cieszą się takie kierunki, jak business, medycyna i prawo.
W rzeczywistości uniwersytety stafy się dziś w USA śluzami społeczeństwa: sprzedają bilety wstępu (czyli dyplomy) do średnich i wyższych warstw społeczeństwa, do bardziej intratnych zawodów i dobrobytu. Wydaje się, że pokonywanie kolejnych szczebli edukacji zastąpiło marzenia o granicy posuwania się osadników jako środka ucieczki z nędzy, ponurych fabryk i zatłoczonych miast Wielkiej Brytanii. Możliwość dążenia do wiedzy dla samej wiedzy, a nie dla późniejszych możliwości zarobkowania, została zepchnięta na margines. Humanistom, którzy chcą się ubiegać o stypendia, radzi się, aby nie podkreślali, że badania sprawiają im przyjemność, ponieważ wygląda to podejrzanie i od razu zmniejsza szansę na pozytywne załatwienie sprawy.
CZY BATMAN BYŁ HOMOSEKSUALISTĄ
Oto kilka konkretnych przykładów z uniwersytetów USA, charakterystycznych dla tego typu instytucji:
brak myślenia krytycznego i wiedza rodem z telewizyjnych quizów, np. studenci znają każdy fakt dotyczący zrzucenie bomby na Hiroszimę (nazwisko pilota, ciężar bomby, rodzaj samolotu, liczbę ofiar etc.), ale nie mają nic do powiedzenia na temat: czy bomba powinna zostać zrzucona, czy też nie;
studenci pierwszego roku nie zauważają wewnętrznej sprzeczności w wypowiedziach typu: "nie powinno być uprzedzeń wobec czarnych i innych niższych ras";
relatywizm, który zakłada, że "ja mam swoją prawdę i pan profesor ma swoją", doprowadza do tego, że profesor nie ma prawa oceniać wypowiedzi studentów, ponieważ wszystkie poglądy są równouprawnione;
ów relatywizm powoduje, że powstają dysertacje o tym, że "Jądro ciemności" Josepha Conrada jest dziełem rasistowskim, że "Ulisses" Jamesa Joyce'a jest powieścią o kolonializmie i alienacji w kapitalizmie, że dramaty Szekspira stanowią manifestację brytyjskiego imperializmu, patriarchatu, europejskiego rasizmu, logocentryzmu etc. Powstają też takie prace doktorskie, jak np.: "Czytanie Batmana w świetle jego stosunku do Robina. Czy Batman był homoseksualistą?".
DZIEDZICTWO 1968 ROKU
Kryzys uniwersytetów wiąże się ze zmianami, jakie dokonały się po II wojnie światowej. Do tego czasu były to instytucje elitarne, zarezerwowane wyłącznie dla establishmentu. W 1944 r. Kongres USA uchwalił "Gl Bili", uprawniający do studiów weteranów wojennych. Ekonomiczny boom następnych lat zmniejszył liczbę osób w sektorze produkcji, a powiększył liczbę tych, którzy mogli pozwolić sobie na studia. Coraz mniej osób miało do czynienia z glebą, cegłą czy stalą, coraz więcej z papierem. W 1954 r. zniesiono doktrynę "separate but equal", która otworzyła uniwersytety dla Czarnych. W 1957 r. USA przeżyły "sputnik shock", w wyniku czego państwo i armia zaczęły pompować miliardy dolarów w wykształcenie i stypendia, otwierając wrota "Iower-classes", Doszła do tego jeszcze eksplozja przyrostu 'naturalnego w latach 60. i niebywały "run" na uniwersytety z początkiem wezwań do wojska (college okazywał się miejscem przyjemniejszym niż, dajmy na to, Da Nang czy My Lai) - i okazało się wówczas, że uczelnie nie są przygotowane na taki zalew studentów. Zaczęto przyjmować "nauczycieli", których w innej sytuacji by nie zatrudniono.
Lata 60. były też czasem niepokoju społecznego w Ameryce. Były również okresem kontrkultury, która atakowała tradycyjne konserwatywno-liberalne wartości "społeczeństwa mieszczańskiego". Wówczas to, podczas wieców, strajków i manifestacji, studenci wywalczyli sobie wiele obowiązujących do dziś praw: obniżenie poprzeczek wstępu, wolny wybór przedmiotów, kursów oraz większy wpływ na politykę uniwersytetów. To, co się dzieje obecnie na amerykańskich uczelniach, jest więc w ogromnym stopniu wynikiem działania tych, których zwykliśmy dziś nazywać "pokoleniem 1968".[/quote]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum